G. Kapczyński: Jestem dumny, że jako zarząd trzymaliśmy się etyki i moralności...

Prowadził Pan Klub Sportowy „Sęp” w Żelechowie przez łącznie 10 lat - w latach 1991-1994 oraz 2020-2025. Jak z Pana perspektywy, na przestrzeni blisko trzech dekad, zmieniło się funkcjonowanie naszego klubu? Czy realia lat 90. i obecne znacznie się różnią? Jak podsumowałby Pan te dwa okresy?
G. Kapczyński: Pierwsza kadencja to okres być albo nie być dla “Sępa”. Nie było prezesa, zarządu, był tylko autokar klubowy stojący na rynku z wybitymi szybami. Przed nami była trudna decyzja, albo rozwiązujemy prawnie nasz klub albo próbujemy go reanimować. Wybraliśmy to drugie i się udało. To były dwa różne okresy funkcjonowania. Wówczas była drużyna seniorów i drużyna juniorów. Obecnie duży nacisk kładzie się na grupy młodzieżowe. Wówczas nie było praktycznie papierkologi. Wszystko było proste bo prawie niczego nie było. Sprzęt, dresy, piłki, kostiumy do grania to trzeba było wszystko załatwiać.
Z czego jest Pan najbardziej dumny i najbardziej zadowolony? Co udało się Panu oraz zarządowi osiągnąć lub zrealizować w trakcie prowadzenia klubu?
G. Kapczyński: W pierwszym etapie: że klub nadal mógł istnieć. W drugim: organizacja 100-lecia “Sęp” i inwestycje z tym związane ( kryte trybuny na ponad 200 osób, modernizacja i ocieplenie budynku klubowego, powstanie nowych sanitariatów i pryszniców). Jeśli chodzi o aspekt sportowy to obecnie w klubie funkcjonuje 7 drużyn piłkarskich i 5 siatkarskich. Myślę, że nasz klub jest obecnie jednym z lepiej zorganizowanych klubów w regionie siedleckim.
Na jakie wyzwania i trudności natrafia się, prowadząc klub sportowy w niewielkim mieście, występujący w niższych ligach? Czy było coś, co okazało się szczególnie trudne do osiągnięcia lub zrealizowania?
G. Kapczyński: Nie myślę, że przy pewnym zaangażowaniu wiele problemów można rozwiązać. Dobrze układała się współpraca z MZPN.
Jak ocenia Pan współpracę w minionej kadencji z członkami zarządu, zawodnikami, rodzicami, a także z władzami miasta?
G. Kapczyński: Myślę, że współpraca była poprawna. Wiadomo, że niektórzy byli bardziej zaangażowani, niektórzy mniej, niektórzy mieli więcej niektórzy mniej czasu na działanie. Z drużyną seniorów współpraca była bardzo dobra. Z władzami miasta współpraca na początku była śmieszna a później żenująca. Brak słów.
Jakie - Pana zdaniem - są perspektywy rozwoju naszego klubu, zarówno pod względem sportowym, jak i infrastrukturalnym? Czy widzi Pan szansę na utworzenie nowych grup młodzieżowych lub uruchomienie kolejnych sekcji sportowych?
G. Kapczyński: Myślę, że jest to maksimum jeśli chodzi o nowe grupy i sekcje. Tym bardziej, że pojawiła się konkurencja - UKS “Orlik” Żelechów gdzie prezesem jest p. Paweł Mazurek. Tak, tak, ten sam co w “Sępie". Odnośnie infrastruktury to już temat władz miejskich.
Czy jest jakaś decyzja lub moment z czasu pełnienia funkcji prezesa, który szczególnie zapadł Panu w pamięć - pozytywnie lub negatywnie?
G. Kapczyński: Super zachowanie drużyny seniorów podczas mojej choroby (koszulki z poparciem i bycie ze mną ….). Jestem dumny, że jako zarząd trzymaliśmy się etyki i moralności, żadna osoba z władz nie pobierała pieniędzy z klubu (albo działacz albo pracownik, z czegoś trzeba było zrezygnować).
Jakie ma Pan plany na przyszłość teraz, gdy spadnie z Pana obowiązek prowadzenia klubu? Czy mimo to zamierza Pan w jakimś stopniu angażować się w jego działalność lub wspierać klub - bezpośrednio albo pośrednio?
G. Kapczyński: Zdrowie, zdrowie, odpoczynek. Angażować się bezpośrednio nie zamierzam ale będę trzymał kciuki za “Nasze dziecko” - “Sęp” Żelechów.
Jaką jedną radę dałby Pan nowym władzom klubu na początku ich kadencji?
G. Kapczyński: Żadnej. Są dorośli niech działają. Czas ich oceni.
Czego życzyłby Pan Klubowi Sportowemu „Sęp” w Żelechowie w najbliższych latach?
G. Kapczyński: Jak najwyższych lotów….